Dużo czytasz, dokształcasz się, kończysz kolejne kursy rozwoju osobistego, specjalistyczne szkolenia. Atrakcyjne tytuły książek kuszą Cię, więc sięgasz po nie z postanowieniem, że je przeczytasz. W wolnej chwili słuchasz jeszcze podcastów.
Żyjemy w świecie nadmiaru. Żadne pokolenie przed nami nie miało takiego dostępu do informacji, wiedzy, warsztatów rozwojowych czy specjalistycznych kursów. Do tego dochodzi moda: rozwijać się nieustannie. Zaczynamy już w przedszkolu. Ale czy ten ogromny dostęp do wiedzy i bodźców rozwojowych naprawdę sprawia, że jesteśmy mądrzejsi? Czy rzeczywiście się rozwijamy?
Stawiam tezę: nadmiar i łatwy dostęp do wiedzy, jakimi dziś dysponujemy, wcale nam nie pomagają. Osłabiają naszą zdolność do efektywnego uczenia się i mądrego rozwoju.
Czy wiedza dostępna niemal bez ograniczeń może blokować nas w rozwoju?
Nadmiar i obfitość w każdej dziedzinie częściej szkodzą niż pomagają. Tak jest z jedzeniem, wysiłkiem fizycznym, rozrywką, a także z ilością informacji, które do nas docierają. Kiedy mamy za dużo, następuje efekt zawieszenia. Szybko tracimy orientację, co jest dla nas dobre. Trudno nam podjąć decyzję, bo w natłoku możliwości tracimy kontakt z własnymi potrzebami. Czujemy przytłoczenie, niepokój.
Z czasem tracimy zdolność świadomego wyboru. A to, co już wybraliśmy, nie daje nam radości. Mózg przeciążony liczbą opcji zaczyna się buntować. W efekcie jesteśmy przebodźcowani i zmęczeni. Nie mamy czasu na reset, na zwykłe… nudzenie się. Jeśli doczytałaś do tego miejsca, zrób pauzę i zadaj sobie pytanie: ile razy w ostatnim tygodniu lub miesiącu naprawdę się nudziłaś?
Czy mogę dobrowolnie i świadomie powiedzieć w swoim otoczeniu, że chcę rozwijać się wolniej, mniej intensywnie? Obecny trend jest raczej odwrotny. Firmy co roku wyznaczają pracownikom cele rozwojowe, bo przecież „im bardziej rozwiniemy ludzi, tym lepsze osiągniemy wyniki”. Tylko czy na pewno tak to działa?
W pierwszym kwartale tego roku prowadziłam sporo szkoleń przygotowujących menedżerów i pracowników do tzw. rozmów rozwojowych. I coraz częściej słyszę: „Jak powiedzieć, że chcę mniej i wolniej, skoro to rozmowa rozwojowa?”, „Nie mam potrzeby rozwoju, ale muszę coś wymyślić, bo tego oczekuje firma”, „Chciałabym zwolnić tempo, mieć mniej projektów, ale nie mam odwagi, by to głośno powiedzieć”.
Tempo narzucone przez firmę potrafi wykańczać. Najczęstszą przeszkodą w realizowaniu zadań nie jest brak kompetencji czy słaba organizacja pracy. To realny brak czasu, presja i zmęczenie prowadzą do paraliżu. Wtedy zwalniamy, zawieszamy się, a jakość i tempo pracy spadają.
Czy dobrym celem rozwojowym mogłoby być… świadome zatrzymanie się?
Z perspektywy nauki: aby się uczyć i rozwijać, nie wystarczy dostarczać sobie kolejnych porcji wiedzy. Niezbędne jest zatrzymanie się. Stop-klatka. Potrzebujemy przestrzeni na refleksję, zauważenie, co się dzieje, na rozmowę z innymi o tym, czego doświadczyliśmy. Potrzebujemy zapytać siebie: co mi to dało? Czego mnie nauczyło? Czy chcę tak samo zareagować następnym razem? Co warto zmienić?
Czasem potrzebujemy się ponudzić, odpocząć, po to, aby móc na luzie wejść w dyskusję z innymi. Wtedy pojawia się w nas przestrzeń na słuchanie odmiennych punktów widzenia. Pojawia się otwartość, a nasze wnioski i decyzje są wówczas mądrzejsze.
Często mówimy, że „uczymy się przez doświadczenie”. Osobiście nie zgadzam się z tym stwierdzeniem. Jeśli przeżywamy doświadczenie za doświadczeniem, bez refleksji, zaczynamy powielać schematy. Mózg dąży do łatwości i optymalizacji. Szybko buduje nawyk, żeby w przyszłości zachować się tak samo. Możesz więc mieć „doświadczenie bezrefleksyjne”: stale powielać tę samą reakcję, nawet jeśli widzisz, że Ci nie służy.
Nie uczymy się tylko przez zdobywanie wiedzy czy doświadczeń. Prawdziwy rozwój zaczyna się tam, gdzie jest miejsce na refleksję. Gdy przepuszczamy przez siebie to, co się wydarzyło, i szukamy nowej ścieżki.
Pytanie brzmi: na ile jesteś otwarta na to, żeby zrobić coś po raz kolejny, ale inaczej? Bo proces uczenia się to nie tylko zdobycie umiejętności, ale ciągłe ich doskonalenie poprzez pytanie: co mogę zrobić inaczej? Dlatego za każdym razem, gdy zauważysz sukces lub niepowodzenie, zatrzymaj się. Pozwól sobie na nudę, sen, bezczynność. Wtedy nasze myśli dryfują. Wtedy się „układa”. Wtedy masz szansę zachować się następnym razem inaczej. Mądrzej. Ta droga może bardziej Ci służyć niż kolejne porcje wiedzy.
Więcej takich refleksji
Raz na dwa tygodnie wysyłam „Listy do trenerów”: jedna sytuacja z sali, jedna refleksja, jedno pytanie.